Wywiad z Panią dyrektor

wywiad został przeprowadzony przez Redakcję szkolnej gazetki "Podławek" , opublikowany w jednym z jej numerów

Pani Dyrektor Alicja Niezgoda przyjęła nas w swoim nowym gabinecie, który zdążyła już zaadoptować dla własnych potrzeb. 

R.P.: Czy zechciałaby nam Pani Dyrektor zdradzić jakie szkoły pani ukończyła.
Dyr. Alicja Niezgoda: Oczywiście szkołę podstawową, bez ukończenia której nie mogłabym uczyć się w szkole średniej, a o studiach mogłabym tylko pomarzyć, dalej liceum ogólnokształcące Tytusa Chałubińskiego w Radomiu, oraz wydział matematyki na UMCS–ie  w Lublinie.
R.P.: Jak wspomina Pani Dyrektor swoje szkolne lata?


Dyr. A. N.: Myślę, że jak każdy mile wspominam swoje szkolne lata, swoją klasę. Była to klasa żeńska, nie mieliśmy w klasie żadnego kolegi, same dziewczyny. Byłyśmy klasą dobrą i ogólnie lubianą w szkole. Wszystkie z nas dostały się na studia. Kierunki wybrałyśmy ambitne, bo począwszy od medycyny na prawie skończywszy. Wówczas klasy nie były profilowane, dopiero w czwartej klasie wybierałyśmy zajęcia fakultatywne z interesujących nas przedmiotów. Ja wybrałam blok przedmiotów biologiczno- chemicznych.
R.P.: Jakie wydarzenie ze szkoły średniej utkwiło Pani najbardziej w pamięci?
Dyr. A.N.: Są takie momenty, które do dzisiaj pamiętam. Np. bardzo dobrze pamiętam pierwszą lekcję matematyki. Pan profesor zapytał nas, czy znamy twierdzenie Lincolna. Żadna z nas oczywiście o nim nie słyszała, ale wkrótce dowiedziałyśmy się, że twierdzenie Lincolna brzmi: „papieros to takie urządzenie, na którego jednym końcu jest ogień, a na drugim głupiec”, potem kazał nam jeszcze pięć razy napisać to w zeszycie na pierwszej stronie. Pamiętam też dobrze swoją studniówkę, która była tradycyjna, ale wyglądała inaczej niż dzisiaj. Klasy żeńskie zapraszały równoległe klasy męskie na zasadzie dogadania się.
R.P.: Czy uchyli nam Pani Dyrektor rąbka tajemnicy na temat swoich wyników egzaminów maturalnych?
Dyr. A.N.: Za moich czasów zdawało się egzaminy pisemne z trzech przedmiotów: j. polski, matematyka – obowiązkowo i jeden przedmiot do wyboru. Z tych samych przedmiotów musiałyśmy zdawać egzaminy ustne. Ja wybrałam i zdałam: j. polski – 4, matematyka – 5, fizyka – 5. W trakcie studiów wszystkie egzaminy zdawałam w terminie i bez poprawek. Dyplom obroniłam również na 5. 
R.P.: Czy matematyka była Pani ulubionym przedmiotem, czy być może były też inne, które Pani lubiła?
Dyr. A.N.: Matematykę lubiłam i nie miałam z nią problemów, ale od zawsze pasjonowała mnie biologia. 
R.P.: Czy zgadza się Pani Dyrektor, że lata spędzone na studiach to najlepszy okres?
Dyr. A.N.: Zdecydowanie tak. Uważam, że lata studenckie to lata fantastyczne, które wspomina się stale. Można było się uczyć, a część wolnego czasu poświęcić na rozrywki. Jest to ostatni okres beztroski przed wejściem w dorosłe życie. Jest to przedłużenie o 5 lat młodości. Mamy wtedy mnóstwo czasu na swoje hobby. Zachęcam wszystkich, żeby starali się ukończyć wyższe uczelnie. Dla własnej satysfakcji.
R.P.: Czy może nam Pani Dyrektor przybliżyć ówczesną młodzież?
Dyr. A.N.: Czasy były wtedy inne, ale były również dyskoteki, na które się chętnie chodziło. Znaczna część młodzieży studenckiej uczęszczała na koncerty do Filharmonii Lubelskiej. Grupy studenckie organizowały różne zabawy i koncerty. Młodzież lubiła chodzić do kina i do teatru. Ja i moi znajomi chodziliśmy często do Chatki Żaka na filmowe wieczory dyskusyjne. Młodzież tak jak i dzisiaj była różna. Była młodzież dobra i ta „zła”, ale nie było w młodych ludziach tyle agresji, co dzisiaj. Studenci byli zżyci z wykładowcami. Nie tylko od nich żądali, ale dawali także coś w zamian. Tak jak i dzisiaj byli tacy, którzy chcieli się uczyć i tacy, których obchodziło tylko to, aby dobrze spędzić ten czas za pieniądze rodziców lub władz uczelnianych (stypendia socjalne). Jedni drugim szczególnie w akademiku starali się nie przeszkadzać. Młodzież nie była idealna ale na pewno inna niż teraz.
R.P.: Co lubiła Pani Dyrektor robić wówczas w wolnym czasie, a co lubi robić Pani teraz?
Dyr. A.N.: Zawsze lubiłam czytać i lubię robić to teraz. Nie byłam amatorką dyskotek, co oczywiście nie znaczy, że nie chodziłam na dyskoteki. Obecnie brakuje mi wolnego czasu na moje zainteresowania. Moja obecna funkcja pochłania mi go bardzo dużo. Po mimo wielu lat pracy muszę się przygotowywać do lekcji – szczególnie teraz kiedy wszystko stale się zmienia – metody nauczania, cele, no i przed nami niedługo „Nowa Matura”. Jeżeli znajdę już chwilkę tylko dla siebie to lubię poleniuchować. Jeżeli aura sprzyja, to pracuję na działce. Kiedyś lubiłam różne robótki ręczne. Nie zapominam oczywiście o moich córkach, którym poświęcam również dużo czasu.
R.P.: Czy mogłaby Pani Dyrektor zdradzić tegorocznym maturzystom jakiś przepis na zdanie matury?
Dyr. A.N.: (tutaj nastąpił wybuch śmiechu) Gdyby był taki przepis, to maturzyści nie przejmowaliby się maturą wcale. Po prostu trzeba się solidnie i systematycznie uczyć. Nie odkładać niczego na „po studniówce”, bo to trochę za późno. Uważam, że każdy powinien położyć nacisk na przedmioty, które zdaje. Jeżeli macie z czymś problemy, to pytajcie nauczycieli.